Jakie zagrożenia czyhają na Bali?

Pomimo tego, że Bali jest wspaniałą wyspą, istnieją pewne zagrożenia, które skutecznie mogą uprzykrzyć nam pobyt. Jest tu w zasadzie bezpiecznie, jednak na pewne rzeczy należy zwrócić uwagę.

Finanse

Przede wszystkim chodzi o drobne oszustwa. W Kucie i miejscach najbardziej turystycznych trzeba zwracać uwagę na to gdzie wymieniamy pieniądze. Nie jest najlepszym pomysłem dokonywanie tego na ulicy. Lepiej już wybrać pobliskiego banku lub dużego kantoru, ale i tam trzeba mieć się na baczności, gdyż nie zawsze opuszczając go, możemy doliczyć się banknotów. Oszuści są bardzo zręczni i zwinni, a nam trudno jest się na początku zorientować w tych tysiącach i milionach rupii indonezyjskich. Do tego dochodzi problem naciągaczy. Najwięcej z nich można spotkać przy świątyniach. Są to głównie samozwańczy przewodnicy, mający nawet fałszywe identyfikatory. Wyglądają bardzo profesjonalnie i sprawiają wrażenie obeznanych. I tu zaczyna się kłopot, gdyż po oprowadzeniu oczekują od nas opłaty ‘na utrzymanie świątyni’, czy wypożyczenie chusty, którą okrywamy się przed wejściem. Wystarczy jednak wspomnieć o policji, by znikali jak kamfora. Podobnie dzieje się na plaży przy wypożyczaniu leżaków, opłatach za miejsce na plaży etc.  Nie są to oczywiście duże kwoty, ale kto lubi być tak oszukiwany? Kolejnym zagrożeniem są kieszonkowcy grasujący po ulicach Bali, zwłaszcza w miejscach zatoczonych i pełnych turystów. Nie należy zbyt obnosić się z biżuterią czy posiadanymi pieniędzmi, a portfel nosić tak, aby był trudno dostępny.

Ruch uliczny

Trzeba pamiętać, że na Bali, tak jak w całej Indonezji, obowiązuje ruch lewostronny. Do tego jest bardzo duże natężenie ruchu, zwłaszcza wszędobylskich motorków, a kierowcy nie przestrzegają przepisów. Jest to znaczne utrudnienie dla kogoś, kto jest przyzwyczajony do uporządkowanego, prawostronnego ruchu w Unii Europejskiej. Przy wynajmowaniu motorków dobrze jest sprawdzić ich stan techniczny, oraz czy mają ważne ubezpieczenie. Koniecznie trzeba pamiętać też o tym, że prawo jazdy międzynarodowe nie jest tu ważne. Dlatego, żeby uniknąć kłopotów z policją powinno się iść na najbliższy komisariat i pokazując prawo jazdy międzynarodowe poprosić o wystawienie tymczasowego miejscowego. Jeśli policja na ulicy zatrzyma nas bez ważnego dokumentu, wtedy może nas to kosztować od 50 000 do 100 000 IDR.

Zdrowie

Wyjeżdżając na Bali musimy też pamiętać aby zabrać ze sobą potrzebne leki, takie, jakie używamy na co dzień. Oprócz tego balijscy lekarze przepisują bardzo często antybiotyk. Bez względu na to czy zgłosiliśmy się ze zwykłym katarem, kaszlem czy z poważniejszą dolegliwością. Dlatego lepiej zabrać z Polski własną apteczkę.

Natura

Problemem na Bali są również małpy. Są wszędzie, zwłaszcza w okolicach świątyń np. w świątyni Ulluwatu, w Ubud, przy wulkanach, np. Baratan i przy wodospadach. Bardzo szybkie, zwinne i złośliwe. Na początku mogą stanowić dla nas nie lada atrakcję, jednak po chwili okazują się męczące, a wręcz niebezpieczne. Ściągają okulary, czapeczki; łapią za naszyjniki czy paski; potrafią zerwać mały plecaczek czy wyrywają torebki, a także wylewają napoje z puszek, wyrywają owoce, chipsy i ogólnie czatują na wszystko, co mamy. Przy odrobinie nieuwagi możemy nie tylko pozbyć się czegoś cennego, ale też zostać podrapanym, a wtedy może to już być bardziej niebezpieczne. Małpy roznoszą różne choroby. Uważać też trzeba na szczury i inne gryzonie oraz węże, z których wiele jest jadowitych. Musimy też pamiętać, że na Bali jest bardzo dużo czynnych wulkanów, nie lekceważmy zatem ostrzeżeń władz o możliwości wybuchu któregoś z nich.

Używki

Pamiętajmy też, że na Bali wszelkie narkotyki, palenie trawki czy inne ‘zioła’ są nielegalne. Na ulicy często możemy spotkać handlarza, który zachęca nas do kupna dobrego towaru, zapewniając, że jest to całkowicie legalne, a nagle okazuje się, że naszym sprzedawcą jest policjant, który za ‘drobną opłatą’ zapomni o sprawie. Oczywiście wtedy taka opłata wcale nie musi być ‘drobna’. Potrafią to być koszty rzędu kilku tysięcy dolarów, a jeśli nie zapłacimy to wtrącą nas do więzienia, najgorszego więzienia na świecie. Marihuana na Bali może okazać się najdroższą w życiu przyjemnością.

Legalne są tutaj tzw. ‘grzybki’, jednak ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze 10 lat temu były doskonałe, teraz miesza się z różnymi substancjami i można się zwyczajnie pochorować. Bardzo często w różnych barach i restauracjach kelnerzy przygotowują ‘ ticket to the moon’ czyli mieszankę ‘grzybków’ z różnymi napojami jak na przykład coca-colą czy sprite’m.

‘jam kerat’ – czas to guma

U nas bardzo popularne jest powiedzenie ‘czas to pieniądz’. W Indonezji i tym samym na Bali mówi się ‘jam kerat’, czyli ‘czas to guma’. Chodzi generalnie o to, że miejscowi nie przywiązują zbyt dużej uwagi do upływu czasu i nie raz potrafią się spóźnić nawet ponad godzinę. Dla nich to nie jest problem, mało tego, jest to zwykła codzienność.  Dlatego przyjeżdżając na Bali trzeba pamiętać, by nie mieć zbyt napiętego programu.

Okazywanie uczuć

Negatywne uczucia, zwłaszcza złość i nerwowość są bardzo źle widziane w kulturze balijskiej. Nie powinno się ich okazywać publicznie, zwłaszcza w świątyniach hinduistycznych, gdyż jest to wręcz obraźliwe. Balijczycy są zawsze uśmiechnięci, mili i zadowoleni. Pamiętając powyższych zasadach my również podczas urlopu, będziemy uśmiechnięci i zadowoleni, jednak dystansując się od tych przestróg, możemy mieć dużo nieprzyjemności i niepotrzebnych kłopotów. Do tego Indonezyjczycy wchwilach zagrożenia i dużego stresu śmieją się, co może nas wprawić w zakłopotanie lub przynajmniej duże zdziwienie.

Problem światowego terroryzmu

Ataki terrorystyczne na Bali miały miejsce na początku tego tysiąclecia. Najbardziej w pamięć wbiły się te z 2002 i 2005 roku. W październiku 2002 roku bomba ukryta była w plecaku terrorysty, który doprowadził do jej detonacji w środku pełnego turystów Paddy’s Club. To jednak był dopiero początek. Uciekający ludzie wybiegli na ulicę, gdzie wybuchł samochód pułapka, stojący naprzeciwko klubu.

Zamachy z 12 października 2002 roku były najkrwawszymi atakami terrorystycznymi w historii Indonezji. Zginęły w nich 202 osoby, głównie zagraniczni turyści, w tym 88 Australijczyków i polska dziennikarka Beata Pawlak. Siła wybuchu była tak duża, że rodziny miały problemy z identyfikacją ofiar. Wiele osób zostało rannych. Zniszczonych też zostało kilkanaście domów i samochodów. Jak się później okazało zamach był odwetem za amerykański atak na Afganistan i plany interwencji zbrojnej w Iraku.

Atak powtórzył się 1 października 2005 roku. Tym razem ofiar było dużo mniej, ale i ten zamach był brzemienny w skutkach. Zginęło 26 osób, a 102 zostały ranne. Wtedy wybuchły trzy bomby: na Placu Kuta i na plaży Jimbaran.

Od tamtego czasu rząd indonezyjski podjął skuteczne środki, aby chronić odpowiednio swój kraj, jego obywateli oraz turystów. Sytuacja nie powtórzyła się już i rząd zapewnia, że się nie powtórzy. W obecnej sytuacji politycznej świata, Bali jest jednym z najstabilniejszych miejsc na ziemi, silnie strzeżonym przez siły specjalne, a co za tym idzie, bardzo spokojnym i bezpiecznym.

O autorze:

Bastian

Information technology architect, loving expeditions in the wilderness of Indonesia.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz:

*