Lombok, trzęsienia ziemi

Lombok jest jedną z mniejszych wysp Indonezji położoną pomiędzy Bali a Sumbawą i należy do Archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Jest to wyspa zdecydowanie mniej popularna niż pobliskie Bali, a szkoda, gdyż nie ustępuje jej nic atrakcyjnością. Przede wszystkim dzięki swojemu położeniu posiada równie bajeczne plaże i bogactwo natury. Na tej wyspie można wypoczywać i relaksować się z dala od tłumów turystów, hałasu dyskotek i gwaru miast. Niestety pomimo nieskończonej ilości plusów Lombok, podobnie jak cała Indonezja, ma jeden minus.

To państwo ponad 17 000 wysp leży w tzw. pierścieniu ognia, co oznacza, że narażone jest na trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów. Pacyficzny Pierścień Ognia otacza Ocean Spokojny na długości 40 tys. kilometrów, i to tutaj ma miejsce 90 % wszystkich trzęsień ziemi na świecie.

Ostatnio właśnie taki kataklizm kilkakrotnie nawiedził Lombok. W okresie od 29 lipca do 20 sierpnia 2018 r, czyli na przestrzeni niecałego miesiąca, wyspa ta zatrzęsła się trzy razy, z czego wstrząsy wtórne powtórzyły się aż kilkanaście razy. 29 lipca trzęsienie miało siłę 6, 4 stopni w skali Richtera. Odczuwalne było także na pobliskim Bali, ale tam nie wyrządziło większych szkód. Tutaj natomiast spowodowało rozległe zniszczenia i zabiło wiele osób. Zrujnowanych zostało ponad tysiąc domów i powstały liczne osuwiska, które poblokowały drogi. Taką najistotniejszą blokadą była lawina błotna blokująca drogi na wulkan Rinjani. Ma on 3726m i jest chętnie odwiedzany przez turystów. Dlatego też tak wielu ich tam utknęło. Ratownicy niezwłocznie zajęli się odblokowywaniem dróg, tak, żeby 800 osób mogło bezpiecznie zejść w dół. Pomoc osobom poszkodowanym dostarczana była przy użyciu helikoptera. To właśnie niedaleko wulkanu znajdowało się epicentrum wstrząsów. Wkrótce pojawiło się 60 wstrząsów wtórnych, które jeszcze przez jakiś czas nie dawały spokoju mieszkańcom i turystom. Pomimo paniki, jaka wybuchła na Lomboku sama akcja ratunkowa prowadzona była spokojnie i z rozmysłem tak, aby dotrzeć do jak największej liczby potrzebujących w jak najkrótszym czasie.

Dnia 05 sierpnia na Lomboku wystąpiło kolejne trzęsienie, silniejsze od poprzedniego. Tym razem magnituda wstrząsów osiągnęła 7 stopni w skali Richtera. Pomimo, że Indonezyjczycy są przyzwyczajeni do takich kataklizmów po raz kolejny wybuchła panika. Sytuację pogarszał fakt, że trzęsienie było dość płytkie, różne źródła podają inne głębokości, jednak uśredniając znajdowało się gdzieś pomiędzy 15 a 33 kilometrem głębokości. Dlatego właśnie zniszczenia były takie poważne. Wiadomo, że im głębiej znajduje się epicentrum tym mniejsza dewastacja na powierzchni ziemi, tym razem jednak było inaczej. Wydano również ostrzeżenie o tsunami, jednak do tego na szczęście nie doszło. Fale uderzające w brzeg miały 50 cm wysokości i nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia. Niestety epicentrum znajdowało się dużo bliżej wulkanu Rinjani, bo zaledwie 14 kilometrów od niego, co spowodowało dodatkowe zagrożenie jego wybuchem. Ewentualna erupcja nie jest pewna, jednak z pewnością jest możliwa. Służby bezpieczeństwa monitorują na bieżąco sytuację. Z danych NASA natomiast wynika, że ta indonezyjska wyspa podniosła się miejscami nawet o 25 cm.  Stało się tak w najbliższej odległości od epicentrum. W dalszych rejonach ziemia uniosła się od 5 do 10 cm. Zniszczonych zostało kilkanaście tysięcy domów, a prawie 400 osób zginęło lub zostało uznane za zaginione. Ponad 150tys ludzi straciło dach nad głową.


19 sierpnia
zapisał się w kalendarzu jako kolejny tragiczny dzień na Lomboku. Krajowa Agencja Meteorologiczna, Klimatologiczna i Geofizyczna ( BMKG ) odnotowała następne potężne wstrząsy, które wywołały dalszą falę paniki. W tym dniu nastąpiły trzy trzęsienia pierwsze rano, o 10:00 lokalnego czasu, i miało siłę 5,4; kolejne godzinę później było już o sile 6,5 a ostatnie, wieczorem miało siłę 7 stopni w skali Richtera. Wszystkie miały epicentrum na północy wyspy. Tym razem jednak szkody były niewielkie, w porównaniu z poprzednimi kataklizmami. Zginęła jedna osoba, a zniszczonych zostało około 100 domów. Nastąpiła też dłuższa przerwa w dostawie prądu. Również z powodu kilku osuwisk ziemi około kilkuset turystów utknęło w Parku Narodowym Rinjani. Na szczęcie, w tym przypadku skończyło się tylko na strachu.

Seria ostatnich wydarzeń spowodowała znaczny wzrost paniki zarówno wśród mieszkańców jak i turystów. Ci ostatni są jednak w dużo lepszej sytuacji, gdyż wystarczy, że przez jakiś czas po prostu nie będą się na tej wyspie pojawiali. Miejscowi mają większy problem, tym bardziej, że BMKG nie wyklucza w najbliższym czasie jeszcze silniejszego trzęsienia ziemi, które może być najbardziej brzemienne w skutkach.

No cóż wiadomo, że nie może być zawsze tylko dobrze, ani zawsze tylko źle. Nie ma raju idealnego ale i głębokie piekło nie istnieje. Świat się zmienia, kręci się, coś przemija, coś nadchodzi. Dlatego należy pamiętać, że trzęsienia prędzej czy później ustaną i Lombok ponownie stanie się wspaniałą wyspą, która będzie przyciągać turystów spokojem, rajskimi plażami i uczynnymi mieszkańcami. Nie ma siły na Siłę Natury, i dlatego należy dokładnie wsłuchiwać się w komunikaty odpowiednich służb i bezwzględnie słuchać ich zaleceń, bez względu na to, na jakim końcu świata przebywamy. Wszędzie bowiem może się wydarzyć jakiś kataklizm.

O autorze:

Bastian

Information technology architect, loving expeditions in the wilderness of Indonesia.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz:

*