Oto kilka fragmentów książki „Indonezja. Ludożercy wczoraj i dziś” autorstwa Alicji Kubiak i Jana Kurzeli. Przygodę, którą przeżyli opisują w interesujący i czasem zabawny sposób. Chcesz przenieść się do największego wyspiarskiego kraju świata, nie wychodząc z domu, koniecznie przeczytaj tę książkę, a z pewnością się nie zawiedziesz. Do nabycia w dobrych księgarniach.

Fragment dt orangutanów na Sumatrze w Gunung Leuser:

” Spojrzeliśmy w dół. Na samym środku ścieżki stała duża, włochata kupa kłaków. Nie była co prawda aż tak okazała, jak ta spotkana dnia poprzedniego, ale również robiła wrażenie. Okrągłe brązowe oczy miały w sobie dziwny błysk, a duży nos marszczył się śmiesznie na różne strony. Moje ciało próbowało dać upust swojemu podenerwowaniu, jako że te oczy i nos były praktycznie na wysokości moich. Najpierw moje ciało próbowało postawić dęba wszystkie swoje włosy, ale ponieważ miało ich bardzo niewiele, dla wyrażenia narastającej paniki, bo oczy i nos znacznie już zbliżyły się do moich, oblało się zimnym potem. Przynajmniej zrobiło się na chwilkę chłodniej. Tymczasem z małych okrągłych oczy zrobiły się wąskie szczelinki, a nochal zmarszczył się w grymasie zniecierpliwienia.

– Dystans! Trzymajcie dystans! – słyszeliśmy tylko głos przewodnika. – Nie ruszajcie się!…”

Fragment dt wycieczki na Papuę, do plemienia Dani:

– ” Dani wierzą w duchy, złe i dobre. Każda wioska ma swoje święte miejsce, gdzie te duchy żyją. Może to być właśnie pole za domem, drzewo czy góra. Wierzą w kamienie, rzeki, trawy. Ale przede wszystkim wierzą w życie po śmierci, w reinkarnację. Uważają, że po śmierci mogą latać, że odrodzą się ponownie jako ptaki. W ogóle uważają, że pochodzą od ptaków.

– Dlatego przystrajają się piórami? – zapytaliśmy.

– Właśnie. Wojownicy przystrajają się piórami, na przykład orła. Noszą je na karku. Te pióra nazywają się kingkang i mają chronić przed nieszczęściem, dać siłę i zwinność. Na głowach mężczyźni noszą pióropusze kare. Są one ozdabiane piórami ptaków, te najpiękniejsze przystraja się piórami rajskiego ptaka…”

Fragment dt Celebes i pogrzebów Tana Toraja:

” Konwój ludzi szedł, głośno śpiewając i rozmawiając. Ludzie niosący trumnę tańczyli i śmiali się w niebogłosy, od czasu do czasu zatrzymywali się, zrzucali zwój ze zwłokami na ziemię i polewali wodą. Właściwie nie było to polewanie. Butelki z wodą i kubki leciały z każdej strony i spadały na zmarłego. Śmiechom, tańcom i krzykom nie było końca. Nieustanne rzucanie trumną, śmiechy i ogólny nastrój wesołości nie pasował nam mocno do pogrzebu. No cóż, co kultura, to inne obyczaje…”

Tana Toraja

– ” Bali jest bardzo turystyczne i nieatrakcyjne – mówił nasz przewodnik z Papui – dopóki nie traficie w głąb wyspy, do tradycyjnych wiosek. Tam jest tak, jak lubicie. Cicho, pusto i bardzo miejscowo. Żadnych turystów, za to dużo wiedzy o balijskich wierzeniach, tradycjach i zwyczajach. – Też doskonale wiedzieliśmy, że ma rację…”

– ” Smok! O rety! Smok! Jaki wielki!

Zajęło nam trochę czasu, zanim zobaczyliśmy, że to, co leżało z piętnaście metrów od nas, to nie była żadna kłoda, tylko sam smok rozwalony na środku ścieżki. Był ogromny. Leżał sobie bez ruchu i wyglądał jak zdechły. ”

O autorze:

Bastian

Information technology architect, loving expeditions in the wilderness of Indonesia.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dodaj komentarz:

*